Love ‎– Forever Changes

  • Reedycja. Forever Changes – trzeci album studyjny amerykańskiego zespołu rockowego Love. Album został wydany w listopadzie 1967 nakładem wytwórni Elektra.
Producent: Elektra Records
Kod produktu: 8122797115
Format: 1LP, 180g
Data Wydania: 2012.11.29
Kraj: USA
69,00 zł
/ szt.
Płytę „Forever Changes” wypełniają piosenki. Zazwyczaj proste i nieskomplikowane, aczkolwiek zdradzające pewne ambitniejsze zamiary ich autorów.

Trudno nie zachwycić się chociażby otwierającym całość „Alone Again Or”, ciekawy akustyczny temat, podparty fajnymi smyczkami w tle z zapadającą w pamięć linią melodyczną (fani złotej ery brytyjskiego hard rocka mogą zapewne kojarzyć ten utwór z – dość wtórnej niestety – wersji grupy UFO z albumu „Lights Out” z 1977 roku). Zresztą takich folkowych inspiracji rodem z twórczości The Byrds można doszukać się tutaj całe mnóstwo jak chociażby w „A House Is Not A Motel” gdzie prowadzona przez gitarę akustyczną melodia dopiero z drugiej części utworu nabiera agresywności dzięki ostrzejszemu wokalowi Arthura Lee i (nieco barrettowej w końcówce) krzykliwej solówce gitarowej. Jeszcze bardziej „amerykański” wydaje się „Andmoreagain”, któremu dość blisko do równoległych działań Jefferson Airplane, choć momentami brzmi nieco wodewilowo, a w „Bummer In The Summer” wydawaćby się mogło, że śpiewa sam Jimi Henrdix.

Brytyjskich inspiracji doszukiwałbym się natomiast chociażby w „The Daily Planet”, który równie dobrze mógłby się znaleźć na arcydziele „S.F. Sorrow” grupy The Pretty Things; podobny charakter kompozycji, nieco tajemniczo brzmiący śpiew, dość zbliżone tempo utworu. Również wspomniany wyżej „A House Is Not A Motel” momentami przywołuje na myśl niektóre dokonania The Moody Blues ze złotego okresu końca lat 60-tych, bowiem śpiew prowadzony przez Arthura Lee brzmi bliźniaczo podobnie do rozwiązań stosowanych przez Justina Haywarda, tych samych, które nadały wielu kompozycjom The Moodies tego niesamowitego, bajkowego charakteru. Podobnie zdaje się brzmieć „Live And Let Live” – nieco bardziej zakręcony od pozostałych z fajnymi wokalnymi i instrumentalnymi przejściami znów kojarzący się nieco (zwłaszcza w niektórych fragmentach lini melodycznej) z ciekawszymi fragmentami „On A Threshold Of A Dream” kwintetu z Birmingham.

Paweł Horyszny - artrock.pl

Opinie użytkowników
Zapytaj o produkt:

Jeżeli powyższy opis jest dla Ciebie niewystarczający, prześlij nam swoje pytanie odnośnie tego produktu. Postaramy się odpowiedzieć tak szybko jak tylko będzie to możliwe.

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane
Zamknij
Jplayer
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel